Kategoria: nowości

Bez końca. Uwkłani. Tom 6

Uwikłani jest serią książek z gatunku literatury obyczajowej i romansu ukazującą się nakładem Wydawnictwa Kobiecego. W pierwszym tomie poznajemy inteligentną bohaterkę, która ukończyła właśnie prestiżową uczelnią na kierunku MBA. Zarabia na życie w klubie nocnym, chciałaby jednak awansować na stanowisko managera. Stara się unikać mężczyzn, by nie pozwolić sobie na miłość, przez którą wiele już straciła. Robi wszystko, aby nic nie zniweczyło jej planów. Tymczasem na jej drodze staje przystojny e zamożne mężczyzna, który jest nowym właścicielem klubu, w którym zresztą pracuje. Szybko zaczyna czuć wobec niego pożądanie. Czy uda jej się dotrzymać danemu sobie słowa? W kolejnej części dowiadujemy się, że nie oparła się urokowi mężczyznę. Jej priorytety Uległa diametralnej zmianie i od tej pory zaczęła walczyć o szczęście w związku. Oficjalnie zostają parą, jednak w ich życiu pojawiają się pierwsze problemy. Na jaw wychodzą tajemnice mężczyzny. Stają się one przyczyną od upadania zaufania i utraty poczucia bezpieczeństwa. Kobieta podejmuje decyzję, która skończy się dla nich źle. W trzeciej części kontynuowane są losy obojga. Aby naprawić wszystkie problemy, postanawiają być wobec siebie szczerzy, aby naprawić to, co zniszczyli. Z pewnością nie będzie to tak proste, jak mogłoby się wydawać, ale jest jedynym rozwiązaniem. Początkowo osiągają wymarzone efekty i z radością spoglądają w przyszłość. Idylla nie trwa jednak zbyt długo, ponieważ znowu coś Staje na przeszkodzie ich szczęścia. Złożone obietnice szybko zostają zniweczone, a na jaw wychodzą kolejny sekrety. W kolejnej części narratorem zostaje sam Hudson. Poznajemy losu ich związku z jego perspektywy. Dowiadujemy się o jego przeszłości, pragnieniach i zamożnym życiu oraz miłości, jaką darzy Alayne. To niepowtarzalna okazja, by poznać perspektywę mężczyznę. W serii Poznajemy też innych bohaterów, którzy równie mocno rozpalają wyobraźnię czytelników. Autorka snuje gorące romanse, a erotyzm wprost kipi na kartach kolejnych książek i to mów. Najnowsza część to „Bez końca. Uwkłani. Tom 6” Laurelin Paige.

Jak potoczą się losy bohaterów?

Hudson I Alayna powracają w najnowszym Tomie. Wciąż są razem i wiodą spokojne życie. Wszystko zmienia się, gdy Chandler postanawia ożenić się. Za problemy odpowiedzialna jest Celia. Robi wszystko, by wystawić na próbę spokojne dotąd życie małżonków. Na domiar złego mężczyzna dostaje list, w którym ktoś wyraźnie mu grozi. Nade wszystko pragnie ochronić swoją żonę. Nie tylko przed niebezpieczną Celią, ale też swoją przyszłością. Czy uda mu się uratować ich szczęście? Czy przeszłość wygra?

 




Nie tak źle, ale bez szaleństw

Sięgając po tę książkę miałam w głowie pewien obraz tego, czego będę od niej oczekiwać. Zakazany romans, miłość od pierwszego wejrzenia, zwrot akcji za zwrotem akcji, wspomnienie tematów, których raczej nie lubi się wspominać. Zawsze chętnie sięgam po książki, które mają w sobie te cechy, ponieważ wydają mi się one niezwykle przyjemne w samej lekturze, jak i wbrew pozorom zawierające całkiem sporo mądrych słów, o których często zapominamy. Jednak „Miejsce bez ciebie” w moim odczuciu ma pewne braki, żebym uznała ją za naprawdę dobrą książkę z tego gatunku.

Problematyka

Nie można zarzucić Jewel E. Ann, że potrafi przenosić na papier trudne tematy jak cierpienie w miłości (temat wydaje się błahy, ale szczerze – bolesny), poświęcenie czy też podejmowanie trudnych decyzji. Za to właśnie daję plus. Sama historia naprawdę posiada spory potencjał. Opowiada o lekkomyślnej (cóż za nowość) nastolatce, która niczym się nie przejmuje i żyje z dnia na dzień, jak na artystyczną duszę przystało. Jednak czasami bywa ona nieco zbyt egoistyczna. Mówiąc „zbyt” mam na myśli, że w moim odczuciu ciężko wyobrazić sobie kogoś, kto byłby aż tak ślepy na sytuację osób w jej otoczeniu. Jak widać można. Chociaż można tę cechę uznać za plus dla realności postaci, bowiem nikt z nas nie jest idealny, prawda?

Narracja

Największym moim problemem podczas czytania „Miejsca bez ciebie” był chyba niestety sposób, w jaki prowadzona była narracja powieści. Momentami czułam się przytłoczona tym nadmiernym wylewaniem się uczuć z perspektywy Henny, aż miałam wrażenie, że naprawdę to co czytam, nijak się ma do sytuacji, która jest taka naprawdę opisywana. Nie wiem, dla mnie sprawiało to wrażenie bardzo wymuszonego. I może nie byłoby to jeszcze tak bardzo męczące, gdyby dotyczyło to tylko tej bohaterki, ponieważ może w taki sposób właśnie autorka wymyśliła sobie postać, że jest ona nieco zbyt wylewna, że wyolbrzymia pewne sytuacje aż nadto.

Najgorsze w tym jest chyba to, że identyczna narracja występuje wtedy, kiedy ukazywany jest punkt widzenia innego bohatera – Bodhiego. W tym momencie usprawiedliwianie autorki o próbę stworzenia po prostu irytującej postaci. Bo są ich już dwie. Wyjaśnijmy sobie bowiem, że nad wyraz poetycki język jest cudowny w pewnych sytuacjach, kiedy do innych ma się jak pięść do nosa. Dla mnie tutaj mamy tę drugą sytuację.

Na koniec

Słowem podsumowania: książkę można przeczytać bez większego bólu. Nie wiem, czy jest to jedna z tych, do których będę wracać. Raczej nie. Sama historia wydaje się całkiem przyjemna, bohaterowie pomimo swoich licznych przywar i irytującego sposobu bycia w pewnych momentach, nie są jeszcze najgorsi. Także można przeczytać, ale nie jest to dla mnie „must have” na półce.